ŚWIADECTWA

Świadectwo Ani (po rekolekcjach o uzrowieniu wewnętrznym)

Pan Bóg przez leczy swoją bezwarunkową, ojcowską miłość i poczucie humoru.

Standardowo najpierw były problemy z dotarciem. Jeszcze w sobotę zastanawiałam się czy nie powinnam być w domu i pracować. Pocieszało mnie, że decyzję podjęłam zaraz po chrzcie w Duchu Świętym. Wyjeżdżając właśnie obsuwałam się w depresję, nie mogłam na siebie patrzeć i byłam zdołowana moimi grzechami, szczególnie niewiernością na modlitwie. Wciąż powątpiewałam, nawet w to, ze Bóg mnie kocha (ja, która tak mocno doświadczałam Bożej miłości). Na chrzcie w Duchu Świętym zamiast spodziewanego słowa usłyszałam, że Bóg mnie bardzo kocha. W domu opowiedziałam to niemal jako dowcip i wszystkich rozśmieszyłam, bo jestem znana z tego, że ciągle opowiadałam innym, że Bóg Cię kocha dzisiaj. Ale w głębi serca czułam, że te słowa były mi potrzebne. Na modlitwie o uzdrowienie wewnętrzne znowu je usłyszałam. Zamiast słowa - proroctwo. Bóg Ojciec wprost mi mówił, że mnie kocha, chce przytulić, wziąć za rękę, że posyła mnie, abym świadczyła innym poprzez to, że On mnie kocha. Prowadziłam z nim wewnętrzny dialog. On przez proroctwo modlącego się za mnie zapewniał mnie o swojej miłości, a ja odpowiadałam mu w myślach, że w to wątpię. W duszy, choć wiedziałam, wątpiłam, że Bóg mnie kocha, że jestem wartościowa. Zapytałam modlących się za mnie o dokładniejsze dane po modlitwie i usłyszałam, że przecież to jest bardzo konkretne - mam się cieszyć Bożą miłością. Wróciłam do kaplicy, ale zaraz poszłam do pokoju po więcej chusteczek. Użalałam się i modliłam i znowu zaczęłam płakać. Nic nie mogłam poradzić - kaplica, nie kaplica - musiałam wysmarkać nos. Kiedy zużyłam 4 z rzędu chusteczkę zaczęłam się z tego śmiać. Pomyślałam, że Bóg ma poczucie humoru, jakbym czuła, ze śmieje się ze mną. Poczułam też, że już odczuwam Bożą miłość do mnie. On dał mi uczucie ulgi, pokój i radość. Miałam ochotę uśmiechać się do wszystkich, byłam szczęśliwa.
Na początku rekolekcji sformułowałam całą listę rzeczy, które chciałam, aby Bóg uzdrowił. Na tej liście nie było prośby o odnowienie doświadczenia Bożej miłości do mnie, ale Tatuś poprzez swoje uparte okazywanie mi miłości dotknął także całej reszty. Utkwiło mi też w głowie zdanie, które ksiądz powiedział na początku rekolekcji- że Bóg będzie działał przez cały czas, nie tylko podczas modlitwy o uzdrowienie. I tak było. Między innymi podczas rozważania fragmentów Pisma Świętego następnego dnia szczególnie dotknęły mnie słowa: Wystarczy Ci mojej łaski. Tak więc Jezus mówił mi, iż wejdzie do mojego życia, do drobnych sprawi decyzji i dokona przemiany, że da mi wystarczającą siłę do walki z codziennymi grzechami, że On jest od nich mocniejszy. I jeszcze jedno. W czasie tych rekolekcji Pan pokazał mi też jak piękne owoce może przynosić bezwzględne posłuszeństwo Pasterzowi, pomimo, iż jest On tylko człowiekiem. Wiem, że Pan Bóg nie zakończył procesu uzdrawiania mnie i będzie działał dalej. Zaś za Jego bezwarunkową miłość i leczenie mnie nią jestem mu bardzo wdzięczna. Chwała Panu.
Pan Bóg może też leczyć Ciebie i nie potrzebuje do tego koniecznie rekolekcji. Może to zrobić tu i teraz. Wystarczy Mu Twoja wiara i zaufanie. Amen

Ania

<< 9  10  11 >>
   wszystkie świadectwa