ŚWIADECTWA

"Tylko życie z Jezusem może dać prawdziwą radość, czego sama doświadczam."


      Mam na imię Agnieszka. Mam 23 lata i jestem studentką V roku pedagogiki. Chciałabym podzielić się z Wami najważniejszym wydarzeniem w moim życiu, którym było poznanie Jezusa i owocami tego zdarzenia. Pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej. Mój ojciec jest alkoholikiem i nigdy nie zaznałam ojcowskiej miłości. Moja mama próbowała robić wszystko żeby udowodnić, że jesteśmy zdrową, normalną rodziną, jednak nieumiejętność stanięcia w prawdzie oraz radzenia sobie z problemami, niechęć do zwrócenia się o pomoc spowodowały, że w efekcie widziałam mamę wiecznie przemęczoną, rozżaloną, depresyjną, w związku z czym nie potrafiła dać mi ciepła, bezpieczeństwa i miłości, gdyż sama tego oczekiwała ode mnie. W naszej rodzinie nikt nie zna Boga. Wszyscy określają siebie jako niepraktykujący, są wręcz areligijni.

      Sama również kiedyś taka byłam. Przez 22 lata żyłam, choć tak naprawdę tkwiłam w sidłach duchowej śmierci. Czułam się bardzo samotna i niezrozumiana, choć na zewnątrz wszystko wyglądało na to, że sobie świetnie radzę w życiu. Moim jedynym celem było zdobywanie dobrych ocen i odnoszenie sukcesów w nauce, które miały świadczyć o moim poczuciu wartości. Jednak pomimo sukcesów w nauce byłam ciągle nieszczęśliwa. Czułam się niekochana, niepotrzebna, beznadziejna, nic nie warta, przemęczona życiem i przymusem bycia perfekcyjną, a moja nieśmiałość jeszcze bardziej izolowała mnie od ludzi. Nienawidziłam siebie. Moją ucieczką od bólu było fantazjowanie o idealnym mężczyźnie, który kiedyś wybawi mnie z tego bagna, w którym żyłam. Uzależniłam się od fantazjowania i wykreowanego świata marzeń, który mnie jeszcze bardziej zabijał, gdyż przeżywałam ciągły smutek, że to tylko marzenia.. Lęk, smutek, poczucie winy, wstydu i katowanie siebie poprzez negatywne myśli było nieodłączną częścią mojego życia.

Nadszedł już nawet taki czas, że miałam bardzo silne myśli samobójcze, gdyż życie było dla mnie jedną wielką udręką i nie widziałam sensu własnego istnienia.

      Tak żyłam przez 22 lata dopóki nie spotkałam Jezusa. W czasie mojej depresji odbywałam praktyki studenckie w szkole podstawowej. Tam Bóg postawił mi na drodze moją dawną nauczycielkę. Fascynowała mnie postawa tej osoby, z której emanowały: miłość, ciepło, pokój, akceptacja życia i dostrzeganie jego darów, tak więc każda rozmowa z nią była dla mnie przyjemnością. Słuchałam z otwartym sercem każdego słowa oraz ze zdziwieniem, że w ogóle można mieć tak pozytywny obraz życia. Miałam pragnienie w sercu, że ja również chcę tak żyć, chcę spróbować funkcjonować inaczej. Wtedy ta osoba zaczęła opowiadać mi o Bogu i że tylko życie z Bogiem może zapewnić pełnię życia i prawdziwą radość.

      Zaczęłam więc chodzić do kościoła, pomimo żalu do Boga, buntu wobec Niego i wielu wewnętrznych barier. Chodziłam do kościoła z pragnieniem, żeby Bóg odmienił moje życie, gdyż dłużej nie wytrzymałabym w stanie depresji. Jakiś czas później poczułam pragnienie wyspowiadania się z całego życia. Czułam jednak, że uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii nie wystarczy, żeby moje życie zmieniło się. Cały czas postrzegałam Boga jako karzącego i potępiającego Sędziego, którego w ogóle nie obchodzi moje życie i moje problemy. Nie rozumiałam też czym jest Eucharystia, a przystępowanie do komunii było dla mnie tylko jakimś symbolem.

      Bóg znowu przyszedł mi z pomocą - pewnego dnia spotkałam moją koleżankę, która opowiedziała mi o wspólnocie "Woda Życia" i przyprowadziła na spotkanie, które od razu bardzo mi się spodobało. Zaczęłam regularnie uczestniczyć w spotkaniach "Wody Życia". Dopiero we wspólnocie poznałam Jezusa, którego uznałam za mojego Pana i Zbawiciela. Uwierzyłam również w miłość Boga, a dzięki wyjazdom na różne weekendowe rekolekcje moja wiara umacniała się. Przez pół roku bycia we wspólnocie dostałam od Jezusa najwspanialsze dary. Tymi łaskami nie jest bogactwo materialne, lecz coś o wiele cenniejszego. Dostałam nowe życie, a każdego dnia dostaję nowe oczy i nowe uszy. Odnalazłam sens mojego życia. Dzięki Jezusowi zaczęłam widzieć świat w innych barwach, jestem również bardziej otwarta na siebie i ludzi. Jezus zmniejsza moją nienawiść do siebie. Zaczęłam być wdzięczna za to ze żyję, gdyż doświadczam, że życie może być piękne. Jezus uzdrawia mnie i każdego dnia wyzwala z moich lęków. Jezus wyzwala mnie również z uzależnienia od fantazjowania. Zmienia także fałszywy obraz Boga Ojca- zaczynam postrzegać mojego Stwórcę jako troskliwego tatę, a nie jako bezlitosnego Sędziego. Tylko życie z Jezusem może dać prawdziwą radość, czego sama doświadczam.

      Ostatnio uczestniczyłam w rekolekcjach p.t. "Uzdrowienie wewnętrzne". Czułam, że Jezus dotknął moich zranień. Najbardziej widocznym owocem tych rekolekcji jest to, że Jezus uleczył mój lęk przed wystąpieniami publicznymi. Wiem, że to dopiero początek mojej drogi z Jezusem, a doświadczyłam już od Niego tylu łask. Z ufnością patrzę w przyszłość i czuję wielką wdzięczność w sercu, że Jezus jest moim przyjacielem i że zawsze będzie przy mnie...



Agnieszka      


<< 108  109 110 >>
wszystkie świadectwa