Kasia: "To jest prawdziwa wspólnota!"
Chciałabym napisać Wam o
moim
zaangażowaniu w organizację rekolekcji dla licealistów i o tym, jak
wiele w tej posłudze otrzymałam.
Przede wszystkim chcę napisać o
najważniejszym moim wspomnieniu, a mianowicie o postawie ludzi z naszej
wspólnoty. Przekonałam się, że na maksa możemy na siebie liczyć, że są
ludzie, którzy naprawdę chcą się angażować, ludzie, którzy osobiście
spotkali Jezusa i chcą o tym mówić innym! W naszej ekipie było ok. 25
osób. W większości były to osoby, których nie znałam, często takie,
które od niedawna są w Wodzie Życia. Naprawdę każdy chciał coś robić:
grać w pantomimach, prowadzić grupki, śpiewać, modlić się, po prostu
być dla innych. To była wielka siła entuzjazmu, otwartości i gotowości
do rozdawania siebie innym. Właśnie w takich momentach wspólnego
działania można naprawdę doświadczyć, co to jest wspólnota Kiedyś
narzekałam, że czuję się u nas anonimowo, że nie ma prawdziwych
relacji. Przekonałam się, że przychodząc na 2 godziny spotkania raz w
tygodniu we wtorek rzeczywiście trudno jest się z kimkolwiek
zaprzyjaźnić i na serio wzrastać w relacji z Jezusem. Jestem pewna, że
tylko wtedy, gdy zaczynam anagażować się w konkretne posługi, mogę
naprawdę poznać ludzi i co jeszcze ważniejsze, doświadczyć działania
Ducha Świętego w moim życiu oraz przemiany moich egoistycznych postaw i
nastawień. My chyba czasem nawet nie doceniamy tego, jak wielkie
bogactwo tkwi w naszej wspólnocie, jak wiele możemy z siebie dać, a co
najlepsze: jak wiele możemy otrzymać, gdy zaczynamy się angażować.
Przekonałam się też, jak Jezus
dodaje sił w takim przedsięwzięciu. Organizacja rekolekcji to nie jest
łatwa sprawa. Jest wiele rzeczy do wymyślenia i konkretnej pracy do
wykonania no i oczywiście skoordynowanie tego wszystkiego to proces
nieco skomplikowany :). Wiem, że sama z siebie nie byłabym w stanie temu
podołać, szczególnie, że też osobiście nie był to dla mnie łatwy czas.
Jezus sprawił, że mogłam skupić się na tym, co ważne, a przede
wszystkim, że mimo mojej tendencji do zamartwiania się, mogłam Jemu w
tym wszystkim całkowicie zaufać. Naprawdę sama siebie nie poznawałam,
że mogę być tak o wszystko spokojna :) Duch Święty autentycznie uzdrowił
moją nerwowość i nadodpowiedzialność. Przekonałam się, że na tym polega
cały “trik”, żeby ze swojej strony zrobić wszystko co w mojej mocy, a o
resztę naprawdę zatroszczy się Jezus.
Niesamowite było też dla mnie
doświadczenie, jak w ostatniej niemalże chwili Duch Święty rozwiązuje
wszystkie kłopoty techniczno-organizacjne. Np. na 5 minut przed
rekolekcjami okazało się, że jest problem z podłączeniem wszystkich
sprzętów, coś z kablami było nie tak. Do tej pory nie wiem, jak to się
stało, że jednak w ostatniej chwili wszystko zadziałało i chłopaki
wszystko ogarnęli. To było wielkie “wow”!
Chciałabym zachęcić Cię, abyś
włączał się w różne posługi i ewangelizacje w Wodzie Życia. Może wydaje
ci się, że za słaby jesteś, albo zbyt nieśmiały. Nic bardziej mylnego!
Przekonaj się o tym, tak jak ja.
Kasia Smólska
<< 98 99 100 >>
wszystkie
świadectwa